Stoję właśnie na londyńskim lotnisku szczerząc się jak idiotka. Strasznie się cieszę, że za 2 dni idę na rozmowę kwalifikacyjną na uczelnię. Przez ten czas zamierzam zacząć szukać pracy i zwiedzić miasto. Byłam w Londynie wiele razy ale nigdy nie zwiedziłam całego miasta. Wyszłam szybko na zewnątrz, bo w środku zaczęło zbierać się bardzo dużo ludzi. Stojąc na podjeździe rozglądałam się za taksówką, kiedy poczułam mocne szarpnięcie za ramie i już sekundę później leżałam na betonie.
-bardzo cię przepraszam- powiedział męski głos
Spojrzałam do góry i mój wzrok spotkał się z jego pięknymi, błękitnymi oczami. Miał na sobie dresowe spodenki do kolan i zwykłą białą koszulkę. Na głowie miał czerwony fullcap supry, a w dłoni trzymał małą, niebieską walizkę. Chłopak podał mi rękę i chwyciłam ją
-wszystko dobrze?-spytał, gdy stałam już na nogach
-tak wszystko okej- uśmiechnęłam się
-naprawdę bardzo cię przepraszam- powiedział z lekkim niepokojem
-jest dobrze, naprawdę nic mi się nie stało
-mogę ci to jakoś wynagrodzić?- spytał z uśmiechem
- przepraszam śpieszę się
-dasz mi swój...
Nie dane było mu skończyć, bo jakaś dziewczyna wyskoczyła przede mnie i zaczęła piszczeć. Zaraz po niej zjawiło się więcej dziewczyn, przez co okrążyły chłopaka. Szybko ruszyłam do taksówki, którą widziałam na parkingu. Weszłam do niej i od razu ruszyliśmy w wyznaczony przez ze mnie kierunku. Całą drogę zastanawiałam się kim był ten chłopak. Kojarzyłam go skądś ale nie miałam pojęcia gdzie mogłam go widzieć i jeszcze te dziewczyny, które krzyczały na jego widok. Sama nie wiem. Miał przepiękne oczy nigdy nie widziałam aż tak pięknych, błękitnych oczu. Po 10 minutach staliśmy pod apartamentowcem, w którym mam od dzisiaj mieszkać. Szybko wyjęłam walizkę i zapłaciłam starszemu taksówkarzowi za pomoc. Od razu po przekroczeniu drzwi wejściowych do budynku podeszłam do recepcji.
-Witamy panią w apartamentowcach Dune Resort- powiedziała z uśmiechnięta młoda recepcjonistka
-dzień dobry miałam kupione tu mieszkanie na nazwisko Walkers
-pani Julia Walkers, zgadza się?
-tak, wystarczy Julia
-Emilly- powiedziała wyciągając rękę z kluczykami- to klucze do twojego apartamentu
-dziękuję
-w razie jakiśkolwiek pytań proszę zwracać się do mnie
-oczywiście, do zobaczenia
-do zobaczenia
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę windy. Numerek 140, piętro 5. Powtarzałam sobie w myślach idąc długim, białym korytarzem.
-138, 139 o jest 140-mówiłam szeptem sama do siebie.
Przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do środka. Apartament był piękny mój tata się bardzo postarał. Od najmłodszych lat marzyłam o takim mieszkaniu. Szybko pobiegłam do mojej sypialni i rozpakowałam resztę swoich ubrań, ponieważ wcześniej mój tata przywiózł mi większość rzeczy. Postanowiłam zadzwonić do mojej przyjaciółki z dzieciństwa, która teraz mieszka w Londynie. Wykręciłam do niej numer.
-hej piękna- powiedziała po odebraniu
-hej kocie
-co tam u ciebie, dawno się nie widziałyśmy
-no właśnie tak się składa, że jestem w Londynie
-czemu nic nie mówiłaś?
-mam zamiar tu studiować. Za 2 dni mam rozmowę na uczelni
-gratulacje mała trzeba to uczcić
-co proponujesz?
-może pójdziemy dzisiaj do klubu?
-okej o której?
-spotkajmy się pod theloop bar o 21
-nie ma sprawy, pa
-pa, kocham cię
-ja ciebie też
Rozłączyłam się i zaczęłam szykować się na imprezę, bo zostało mi mało czasu. Na początku poszłam wziąć szybki prysznic, umyłam włosy moim ulubionym cytrusowym szamponem, a w ciało wtarłam truskawkowy balsam. Odświeżona wyszłam z pod prysznica i wysuszyłam moje już zbyt długie blond włosy. Pomalowałam się i ubrałam zostało mi 10 minut na dotarcie na miejsce więc spakowałam telefon, portfel, dokumenty i e-papierosa. Wyszłam z mieszkania, bo przyjechała po mnie taksówka. Wsiadłam do niej i już po 5 minutach byłam na miejscu. Postanowiłam zapalić e-papierosa, bo na miejscu nie było jeszcze Eleanor. Nagle poczułam ucisk na ramieniu i po chwili byłam przytulona do mojej przyjaciółki.
-cześć słońce- zaczęła piszczeć mi do ucha- jak ja się za tobą stęskniłam
-Eleanor spokojnie daj jej oddychać- powiedział bardzo dobrze znany mi głos, który słyszałam tysiące razy na skype
-Louis!!- teraz to ja mocno go przytuliłam
-a do przyjaciela z dzieciństwa to nie uściskasz?-usłyszałam głos Kręconego
-Harruś kochanie ciebie zawsze-powiedziałam z wielkim uśmiechem i już sekundę później tuliłam go
Odkleiłam się od niego i zaczęłam przedstawią się reszcie. Jeden z chłopaków przyciągnął moją uwagę to on, chłopak którego widziałam na lotnisku. Patrzył na mnie szeroko uśmiechnięty. Teraz wiem, że to członek one direction.
-wcześniej nie mieliśmy okazji się poznać, jestem Niall
-Julia-powiedziałam z uśmiechem
-dobra ludzie chodźmy się zabawić- krzyknął Harry
-och kocie już lecę-odkrzyknął Louis
Weszliśmy do klubu i ruszyliśmy w stronę loży vip. Od razu zamówiliśmy shoty. Rozmawialiśmy trochę zanim weszliśmy na parkiet. Tańczyłam z każdym po kolei, po 2 godzinach bujania się na podeście wróciłam do loży gdzie byli Harry i Louis pijący drinki i shoty. Przyłączyłam się do nich zaraz po mnie doszła Eleanor i tak zupełnie pijani byliśmy wyprowadzani z klubu przez resztę chłopaków. Chwilę później urwał mi się film i nie mam zielonego pojęcia co się potem działo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz